niedziela, 31 maja 2009

Okna


Taki nostalgiczny obrazek.





Ach te firanki, zazdroski i czerwone pelargonie.



I znów troche tajemnicy w szybie okna.



Okienki jak z domku dla lalek. Było w domu mieszkalnym i wychodziło na zamkniete podwórko. Dlaczego było takie małe ? Czy miało to jakieś znaczenie ?



To to samo okno, siebie zobaczyłam dopiero przy przegladaniu zdjęć na wyswietlaczu aparatu.



To okno mnie urzekło, bylo nietypowe. Dość długie i niskie. Żeby zobaczyć co było w środku trzeba było schylić się. To jak odkrywanie tajemnicy, co jest po drugiej stronie.




Pamiętacie jeszcze firanki klockowe. Po upraniu rozciagało sie je na specjalnie dla nich zrobionych drewnianych ramach z nabitymi gwoździami. I tak wysychały. Niektóre z nich miały misterne i skomplikowane wzory. Firany robiono jeszcze techniką Filet i metodą supełkową.



Takie okiennice ale malowane na zielono bedą w domu w moim siedlisku.


Jeśli gdziekolwiek jestem staram się fotografować. Kocham utrwalać na zdjęciach elementy i detale. Ogladam je potem i za każdym razem znajduję jakieś ciekawe fragmenty.
Te okna były sfotografowane w skansenie Tokarnia.

I nie chodzi mi o jakość zdjęć a o chwilę, klimat i wspomnienia.

Tęsknoty i ciągoty

Dlaczego taki tytuł już napisałam. Marzę o swoim miejscu na ziemi, starym domu otoczonym tajemniczym ogrodem. Myślę o tym już od bardzo dawna. Problem w tym ze nie mam ani obrazu do sprzedania, ani nikogo z rodziny na Mazurskich rozlewiskach, ani nie mogę spodziewać się spadku.
Kiedy wyjeżdzam staram się znaleść takie miejsca które są bardzo klimatyczne. Kilka chwil spędzonych w starych sceneriach utwierdza mnie w przekonaniu ze to jest moja droga.
Zrealizuję to, może jeszcze nie teraz. Ale zrealizuję.